***MELANIE***
Rano obudziłam się z wielkim bólem głowy, nie mam pojęcia dlaczego, ale bardzo mnie bolała. Od razu poszłam do kuchni poszukać czegoś przeciwbólowego. Znalazłam dosłownie 2 tabletki, które zaraz zażyłam. Wiedziałam, że dziś spotykam się z Niall'em i to jeszcze u niego w domu! Jakbym się nagle rozchorowała zawiodłabym na całej linii... No, ale tabletka na szczęście szybko zadziałała i za chwilę zapomniałam o bólu. Ubrałam się w TO i wyszłam około 10 z psem na spacer. Po powrocie zjadłam kanapkę, której nie dokończyłam, bo Laki MUSIAŁ wyjść na dwór. Włączyłam telewizję i komputer i o 11 zadzwoniłam do mamy na skype, tak jak się umawiałyśmy.
-Cześć córeczko!- przywitała mnie gorąco mama
-Cześć mamuś- powiedziałam nieco mniej entuzjastycznie
Nie wiedziałam jak jej powiedzieć o psie, o całej okolicy i o ... Niall'u.
-Co porabiasz, jak ci się żyje w wielkim mieście?- zadawała coraz trudniejsze pytania.
-A nic, wiesz wróciłam właśnie ze spaceru z psem...-powiedziałam niepewnie
-Masz pieska? Jak się wabi? To wspaniale!- odpowiedziała radośnie. W ogóle nie spodziewałam się po niej takiej odpowiedzi.
-Wabi się Laki.
-Ładnie, pokaż mi go, jaka to rasa?
-Owczarek Niemiecki- powiedziałam, pokazując na psa siedzącego w kojcu, gryzącego jakąś zabawkę.
-Słodki, cieszę się, że masz chociaż jakiegoś PRZYJACIELA- słowo przyjaciel wywołało u mnie lęk. Nie mam pojęcia dlaczego nie chciałam, żeby się dowiedziała o Niall'u. Chyba tylko dla świętego spokoju.
-Wiesz, on nie jest jedynym przyjacielem...- powiedziałam znów niepewnie
-Jak to? Poznałaś jakiegoś chłopaka?- dociekała mama.
-NIE!!!- krzyknęłam- Nie, no co ty! Przecież Alice tu mieszka! Nie mówiłam Ci? A to ciekawe...- powiedziałam patrząc w ostatniej chwili na dzwoniący telefon. Był właśnie od niej.
-Nie, nie mówiłaś, że Alice tu mieszka.
-Nie? Nie... a to szkoda, wiesz mamo muszę kończyć, bo dobija się do mnie na telefon.
-Dobrze córeczko, trzymaj się, buziaczki!- pożegnała mnie.
-Paa, nawzajem.- powiedziałam ostatecznie klikając czerwoną słuchawkę.
Dziś musiałam iść do szkoły, aby się zameldować, bo zostały dwa tygodnie wakacji. Pojechałam tam autobusem, miałam z domu do niej 10 minut drogi, więc dotarłam bardzo szybko.
Kiedy załatwiłam wszystko w sprawie szkoły, poszłam do pobliskiego centrum handlowego, żeby kupić jakieś zeszyty i ogólnie rzeczy potrzebne mi do szkoły. Kupiłam nową torbę z h&m'u, typową do szkoły. Nie mogłam się doczekać aż pójdę na wymarzony Uniwersytet Aktorski.
Gdy wróciłam do domu zaczęłam się przygotowywać do wyjścia. Ubrałam SUKIENKĘ i piękne BUTY. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam około 19 z domu.
* u Niall'a *
Kiedy zobaczyłam jego dom wyszczerzyłam oczy i stałam tak chyba 5 minut. W końcu się ogarnęłam i zapukałam do drzwi. Otworzył on we własnej osobie. Uśmiechnęłam się i weszłam do środka.
-Wiesz, jest taka sprawa. Wiem jak bardzo nas uwielbiałaś, a może nadal uwielbiasz. Głupio, że się przyjaźnimy, a nie poznałaś reszty chłopaków.
-Ty żartujesz, prawda?
-Co?- powiedział z lekka zmartwiony
-To znaczy, jestem zaskoczona to niesamowite, że robisz takie rzeczy dla mnie!
-Aha, przepraszam, odebrałem to trochę inaczej.
-Dobra, spoko.- odpowiedziałam na luzie.
Nastała chwilowa cisza. Niall zawołał:
-Hej, chłopaki możecie zejść? Mam wam kogoś do przedstawienia!
Kiedy Zayn, Harry, Liam i Louis zeszli po schodach myślałam, że zemdleje. Zrobiłam się blada i gapiłam się na nich nawet nie mrugając. Po prostu nie mogłam w to uwieżyć.
-Ej, Niall kto to jest?- zapytał Lou.
-To jest Melanie, najpiękniejsza KOLEŻANKA jaką kiedykolwiek miałem.
Po tych słowach miałam ochotę upaść, ale byłam mocna i utrzymałam się na nogach.
-MMMmm... ktoś tu się zakochał!- powiedział Harry kierując wzrok na Horana.
-Hahaha, doprawdy jesteś taki zabawny Harry. Lepiej skończ, bo i tak jej nie poderwiesz, zaklepałem ją. - powiedział Niall.
-Ja nie narzekam.- powiedziałam włączając się do rozmowy.
-Haha niezła jest!- wtrącił Zayn.- Dawaj Niall musisz jej jakoś bardziej zaimponować.
-To może my pójdziemy, nie chcemy przeszkadzać prawda chłopaki?- powiedział Liam.
-Tak, masz rację idźcie sobie już.- powiedział Niall. Nie wiedziałam czy był zły czy może raczej roześmiany. Ale stawiałam jednak na to drugie.
-To co siadamy? - powiedział nieco poważniej chłopak.
-Tak, oczywiście.- odpowiedziałam.
.............................................................
Pewna osoba prosiła mnie, aby mój blog był bardziej ymm PODNIECAJĄCY. Postaram się to zrealizować XD, następny rozdział jutro lub w sobotę. :D Tak, Milena mówię o tobie. XD
***MALENIE***
-Co, co takiego się stało?- zapytał przerażony, przepychając się przez dziurę.
-Sam to zobacz!- krzyknęłam
-Woooow!- wyszczerzył oczy
Kiedy weszliśmy byliśmy w wielkim szoku. Można powiedzieć, że była to piwnica, w której znajdowało się tyle cenny rzeczy, że nie było to aż niewiarygodne. Całe pomieszczenie świeciło się od złota, srebra, obrazów, książek i wielu innych rzeczy.
-Melanie, czy twoi rodzice kupowali od kogoś ten dom?- zapytał
-Tak, kupowali go od jakiegoś dzianego faceta, ale nie przypuszczam, żeby to wszystko było jego. Przecież te rzeczy mają co najmniej ze sto lat. Popatrz na te obrazy! Może na książkach i dziennikach znajdziemy jakieś daty.
-Tak, to dobry pomysł, poszukajmy w nich jakichkolwiek danych.- odpowiedział, po czym zaczęliśmy poszukiwania.
Pomieszczenie składało się tak jakby z dwóch.
-Ja może poszukam tutaj, a ty idź do tego drugiego?- zaproponował Niall
-Dobrze, pójdę.- odpowiedziałam.
Kiedy tylko weszłam do drugiej części piwniczki, a raczej "skarbca" zauważyła stojącego przed wejściem Lakiego. Byłam prze szczęśliwa!
-Laki! Nie wiesz jak długo cię szukałam!- wykrzyczałam
-Znalazł się!?- krzyknął Niall z drugiego pokoju
-Tak, nic mu nie jest.
Po dość długim szukaniu znalazłam w końcu jakiś dziennik, a może nawet był to jakiś pamiętnik jakiejś młodej dziewczyny. Było to z roku 2005 czyli nie aż tak dawno. Nie mogłam się za bardzo rozczytać z jej pisma, więc zawołałam Niall'a.
-Niall, chodź tutaj. Znalazłam coś!
-Już idę!
Kiedy przyszedł i przeczytał trochę z dziennika, poiwedział:
-Ta dziewczyna pochodziła z jakiejś bardzo bogatej rodziny, a te skarby są jeszcze po jej prababci. Jak to zaczęła pisać miała 9 lat, czyli nadal żyje! Możemy ją odszukać. Napisała tu też, że w jej domu był pożar jak miała 11 lat i po tym opuścili dom, bo był do niczego i go zburzyli po czym zbudowali nowy w centrum Londynu. Nazywa się dokładnie- Alice Evans.
-Zaraz, właśnie przecież to nie było tak dawno. Możemy zobaczyć w jakimś urzędzie, gdzie jest zameldowana i jej odszukać!- powiedziałam.
-Tak, tak to wspaniały pomysł. A teraz może chodźmy już na górę?- zaproponował
-No, masz rację. Trochę się zmęczyłam tym szukaniem.- odpowiedziałam przy czym lekko sapnęłam.
-Więc chodźmy.
...
*w salonie*
-Niall, zostało trochę kanapek, zjesz?
-Tak, poproszę.
-Ok, zaraz Ci dam.- powiedziałam
-Wypożyczyłem jakąś komedię obejrzymy?- zaproponował
-Dobra, a jaki tytuł?
-Nowa część ,,Kac Vegas"
-Ok, spoko.
Film był świetny! Po obejrzeniu Niall pojechał do domu i zaprosił mnie jutro na kolację do siebie. Zgodziłam się natychmiast.
Po tym jak pojechał umyłam się i poszłam spać.
.......................................................
Przepraszam, że nie napisałam w niedzielę, tak jak to miałam w planach, ale zepsuł mi się komputer i teraz piszę na mamy. Myślę, że następny napiszę jutro lub w czwartek. :))
***MELANIE***
Kiedy otworzyłam lodówkę zorientowałam się, że kiedy była Alice zjadłyśmy prawie wszystko. Musiałam więc wybrać się do sklepu. Tym razem nie musiałam jechać autem, bo kiedy rozglądałam się po okolicy znalazłam nieduży market, w którym zapewne znajdę wszystkie potrzebne mi produkty. Chwilę posiedziałam w kuchni i myślałam nad tym co kupić, żeby nie wracać 10 razy, jak mi się to czasami zdarzało.
-Dobra mam całą listę zakupów, teraz mogę iść.- powiedziałam sama do siebie. Nie brałam ze sobą psa, bo wiedziałam, że nie wejdę z nim do sklepu, a nie chciałam go wiązać.
Kiedy wróciłam do domu z dużą ilością zakupów, nie mogłam znaleźć psa. Wołałam go, ale na darmo. Obeszłam cały dom dookoła i szukałam go w środku. Zajęło mi to chyba 1.5 godziny, ale i tak psa nie było nigdzie. Załamana usiadłam i rozpaczałam. Znalazłam go zaledwie parę dni temu, a już się do niego tak mocno przywiązałam jakby był ze mną wiele lat. Był właściwie jedynym lokatorem tego domu, oprócz mnie. Bałam się, że może coś mu się stało.
Około 19 poszłam się ubrać i pomalować. Zaraz wybrałam TO i założyłam na to jeszcze kurtkę. Dziś było na prawdę ciepło. Czekałam na Niall'a. Mówił, że przyjdzie po mnie pod dom i pójdziemy do parku, który był niedaleko. Jeszcze przed wyjściem przeszukałam jeszcze raz dokładnie dom, ale psa nie było nigdzie. Zmartwiona usłyszałam dzwonek do drzwi. Był to Niall.
-Cześć - przywitał mnie z uśmiechem
-Cześć - powiedziałam do niego nie odwzajemniając uśmiechu.
-Możemy iść? - zapytał
-Tak, oczywiście- powiedziałam zamykając dom i jeszcze raz oglądając się za siebie.
-Jesteś jakaś smutna? - zapytał od razu
-Nie... - powiedziałam wymuszając uśmiech
-Przecież widzę!- odpowiedział
-Ostatnio znalazłam psa. Dziś kiedy przyszłam z zakupów, nie było go w domu. Szukałam wszędzie, pytałam sąsiadów. Nigdzie go nie było!- odpowiedziałam mu.
-Nie martw się, teraz się uśmiechnij, wrócimy to go jeszcze raz poszukamy. Dobrze? - zaproponował
-Dobrze.- odparłam nieco weselej. Było to bardzo miłe, że chce mi pomóc.
Nasz spacer nie trwał zbyt długo, ponieważ gdy tylko weszliśmy do parku zaczęło nas gonić paparazzi i telewizja po pewnym czasie też. Musieliśmy więc zaraz wracać do mojego domu. Musieliśmy to zrobić tak niezauważalnie, że dopiero teraz zrozumiałam, jakie trudne i męczące nieraz jest bycie gwiazdą.
Tak jak obiecał, gdy wróciliśmy od razu zdjęliśmy buty i zaczęliśmy szukać Lakiego. Ja zrobiłam też w międzyczasie coś do jedzenia, bo wcześniej nawet nic nie gotowałam, bo byłam zbyt zajęta szukaniem. Po 30 minutowych poszukiwaniach zrobiliśmy sobie przerwę na kolację. Jedliśmy jakieś kanapki oglądając film. Niall zapytał się po chwili gdzie jest łazienka. Nie wiedział, bo szukał tylko na dole, a ja na górze.
-Łazienka jest u góry. Po schodach i w prawo.- powiedziałam
-Ok, zaraz wracam.
Po kilku minutach zawołam mnie na górę.
-Melanie!
Wbiegłam na górę.
-Co się stało?! - zapytałam przestraszona
-Widziałaś to wcześniej?- zapytał wskazując na małe wejście.
-Nie, nie widziałam. - odpowiedziałam. Rosła we mnie adrenalina.
-Tu mógł wejść pies, ale co tam jest?
-Nie mam pojęcia, nigdy wcześniej tego nie widziałam.
-Trzeba to sprawdzić!- powiedział
-No jasne, ale jak tam wejdziesz? To jest wielkości wejścia dla psa przez drzwi. - powiedziałam lekko kpiąc sobie z niego
-Trudno, jakoś się przeciśniemy. - odpowiedział.
-Dobra - zaczęłam stanowczo - wejdę tam.
-Wejdziemy.
Zaczęłam próbować przeciskać się przez wejście. Zajęło mi to o wiele mniej czasu niż myślałam.
-Niall!? - zawołałam
-Tak!?
-Wejdź tu szybko i to zobacz!
...................................................
Następny rozdział jutro. Niektórym bardzo przeszkadza to jak pisze, więc niech te uwagi zostawią dla siebie :)
***MELANIE***
Pies był małym owczarkiem niemieckim. Miał około 4 miesięcy. Niestety musiałam zrezygnować ze spaceru i udać się do weterynarza. Tam go obejrzeli i powiedzieli, że nie choruje na żadne choroby, ale nie był też nigdzie rejestrowany. Zaszczepili psa i powiedzieli, że został on chyba wyrzucony z domu, bo takim szczeniakiem na pewno właściciel by się od razu zainteresował, a pies nie był nawet wcześniej szczepiony, co oznaczało, że ktoś nie chciał go w domu. Powiedzieli też, że mogę go zatrzymać
Kiedy przyjechałam do domu nie wiedziałam z początku jak na niego wołać. Wyszukałam w internecie jakieś imiona i w końcu zdecydowałam się na imię LAKI. Miałam dość duże podwórko, więc mógł tutaj biegać i wkrótce kupię jakąś budę. Na razie pies nie jest aż tak duży, więc nie będzie mieszkał na dworze.
Następnego dnia poszłam do parku z Lakim, żeby trochę pobiegał. Usiadłam na ławce, a w dali zobaczyłam Alice, która po chwili do mnie podbiegła. Była ze koleżanką, którą znałam wcześniej, chodziłam z nią do szkoły. Nie wiedziałam, że ona też tutaj mieszka. Nie widziałam się z nią 2 lata, bo chodziła ze mną do gimnazjum, ale kiedy się przeniosłam straciłyśmy kontakt.
-Hej, a co to za pies? - zapytała Alice.
-Znalazłam go parę dni temu na ulicy, a weterynarz powiedział, że został najwyraźniej wyrzucony na ulicę, więc mogę go zatrzymać. Nazwałam go Laki.- oznajmiłam.
-Jest bardzo ładny. Kto mógł go wyrzucić?!
-Nie wiem. A ta dziewczyna z tobą to Lucy? - zapytałam
-Tak, pamiętasz ją? Ja dopiero ostatnio dowiedziałam się, że tu mieszka. - powiedziała
-Pamiętam, przyjaźniłam się z nią kiedyś, ale po zmianie szkoły nie kolegowałam się już z nią.
-MMM...ja muszę lecieć, bo mama ma zadzwonić na skype za pół godziny.
-Ok, paa. Jak będziecie chciały to możecie jutro wpaść do mnie. Zadzwonię jeszcze wieczorem. - pożegnałam się.
*WIECZÓR*
Siedziałam i oglądałam telewizję, a nagle zadzwonił telefon. Na ekranie wyświetlił mi się napis "NIALL".
-Cześć.- przywitał się
-Hej.- odpowiedziałam.
-Wybrałabyś się jutro ze mną na spacer? - zapytał
Chwilę pomyślałam i przypomniało mi się, że wstępnie umówiłam się na jutro z Alice i Lucy, ale pomyślałam, że jakoś to przełożę.
-Dobrze, więc o której?
-Około 20?
-Mi pasuje.
-Więc jesteśmy umówieni?
-Tak, jesteśmy umówieni.- powiedziałam kończąc rozmowę.
Pooglądałam chwilę jeszcze telewizję, sprawdziłam Facebook'a i poszłam spać, zmęczona całym dniem.
Rano umyłam się, ubrałam się w TO, a następnie wyszłam z PSEM na spacer. Była około 10 rano, a na ulicy było bardzo dużo samochodów, było ich tak dużo, że jadąc na drugi koniec miasta, jechałabym około 2.5 rodziny. Dla mnie było to dziwne, bo wcześniej nie mieszkałam w dużym mieście.
Spacerując, rozejrzałam się jeszcze bardziej po dzielnicy, a kiedy wróciłam do domu postanowiłam zrobić obiad.
................................................................
Przepraszam, ale następny rozdział dodam za około tydzień bo znów wyjeżdżam, ale może znajdę tam czas i wstawię ósmy rozdział, lecz nie obiecuję wam tego. :/
***MELANIE***
Kolacja była na prawdę dobra. Z resztą co się dziwić. Chłopak jeździł po całym świecie i stwierdził, że to właśnie ta jest najlepsza.
-Oprowadzić cię do domu?- zaproponował Niall.
-Tak poproszę- odpowiedziałam ze szczerym uśmiechem na ustach.
*spacer*
-Niall...?
-Tak?
-Opowiedz mi, jak to jest żyć w trasie i jako osoba sławna?
-Wiesz..., przed pierwszą trasą koncertową nie wiedziałem w sumie jak to jest, nie wiedziałem, że to jest takie męczące, nie widziałem się z rodziną przez tyle miesięcy! To było najgorsze. Z drugiej strony jednak mogłem spotkać wiele z moich fanów, którzy specjalnie dla mnie przyjeżdżali czasami z odległych miejsc. Dopiero wtedy zrozumiałem ile tak na prawdę jest Directioners. Oczywiście to nie byli wszyscy. W sławie denerwuje mnie to, że nie mogę wyjść z kumplami na pizzę lub z rodziną do kina. Gdzie się nie pojawię, widzę reporterów. A ty właściwie co tutaj robisz?
-Ja przyjechałam na studia aktorskie i dostałam również bilety na wasz koncert.
-Dostaniesz bilety za darmo, a te możesz gdzieś sprzedać.- odpowiedział, co mnie absolutnie zdziwiło.
-Ale my się znamy 2 dni i już mi tak ufasz?
-Tak. Nigdy nie spotkałem bardziej wiarygodnej i ufnej osoby jak ty. Nigdy nie zaufałem tak bardzo osobie, którą znam tak krótko.
-Ja nie mogę nic powiedzieć, bo wciąż znam cę jako sławną osobę, a nie jako znajomego.
-Doskonale cię rozumiem.
Gdy doszliśmy już pod dom, pożegnaliśmy się, a następnie oboje ruszyliśmy w przeciwne strony.
Rozmyślałam o nim całą noc. O tym jak mi ufa i o tym, że to wciąż mój idol, a jednak on wie o moim istnieniu. Ba, nawet uważa mnie za osobę bliską.
Zasnęłam około 4, a obudziłam się o 11. Leżałam dłuższy czas po czym wstałam i ubrałam się w TO i stwierdziłam, że pójdę na spacer. Zamknęłam drzwi i kiedy już miałam wychodzić przed bramą zobaczyłam piesek, który ledwo stał na nogach. Nie mogłam go tak zostawić! Sprawdziłam czy nie ma obroży, ale jednak nie miał. Wzięłam go do domu i pobiegłam do pobliskiego sklepu po karmę.
Przyniosłam i dałam mu tyle ile tylko chciał, nalałam mu wody i położyłam na kocu.
..................................................................
Co będzie w następnym dowiecie się jutro lub we wtorek. :D Mam nadzieję że wam się podobało :) Komentujcie i udostępniajcie! :*
*** MELANIE ***
Kiedy odwiozłyśmy kuzynkę do szkoły, po drodze, tak jak miałyśmy w planach pojechałyśmy do najbliższego Tesco i kupiłyśmy bardzo dużo jedzenia. Mieszkałam sama, więc jedzenia zapewne starczy mi na około 2 tygodnie. Wydałam dość mało, bo tutaj jest bardzo tanio. Wracając ciocia zatankowała auto, a następnie wróciłyśmy do domu.
Była już godzina 18.00, a ja wciąż nie miałam nic zrobionego na wieczór do jedzenia. Zabrałam się więc do roboty. Przygotowałam zapiekankę z makaronem i kurczakiem oraz popcorn do filmu. Nie mogłam się już doczekać spotkania z Alice. Zaplanowałam nam cały wieczór.
Gdy o 20.00 zapukała do drzwi, szybko pobiegłam i otworzyłam. Mało co nie wywróciłam się po drodze.
-Heejj!- zawołała
-Część kochana, wejdź- zaprosiłam ją do środka
-Tyle się nie widziałyśmy! Dzisiaj trzeba to nadrobić!- powiedziała entuzjastycznie.
-No właśnie! Wypożyczyłam dla nas film, zrobiłam jedzenie i przygotowałam lakiery do paznokci, pomalujemy sobie?- zaproponowałam
-Super! Tak , uwielbiam malować paznokcie. Chyba jak każda dziewczyna. - odpowiedziała śmiejąc się przy tym.
Alice musiała jechać z samego rana do domu, bo przyjechali do niej rodzice. Było świetnie. Zaplanowałyśmy już nawet drugie spotkanie.
-Zapomniałam zupełnie o tym, że dziś spotykam się z tym chłopakiem! - przypomniałam sobie. - Na szczęście mam jeszcze trochę czasu.
Od razu zrobiłam makijaż i ubrałam sukienkę. Kiedy już miałam wychodzić zadzwonił telefon:
-Halo?
-Cześć to ja Niall, pamiętasz o naszym spotkaniu, tak?
-Cześć, tak jak najbardziej pamiętam. Właśnie wychodzę z domu.
-No to świetnie, do zobaczenia!
-Do zobaczenia.- pożegnałam się.
Włożyłam buty i wyszłam. Na podjeździe czekała już taksówka.
*W RESTAURACJI*
Kiedy otworzyłam drzwi wejściowe ujrzałam bardzo dużo stolików i było mi głupio , bo nawet nie wiedziałam przy którym mam usiąść.
Nagle myślałam, że dostanę zawału serca. Przy jednym ze stołów siedział jeden z moich pięciu idoli- Niall Horan.
Spojrzał się na mnie, a ja stanęłam szczerząc oczy. Nie wierzyłam, że to właśnie on we własnej osobie. Wstał i podszedł do mnie, a ja dopiero zrozumiałam, że chłopak z którym miałam cały czas kontakt to był członek One Direction!
-Cześć, gotowa na kolację?- zapytał
-Hej, yyy... tak, yyy... oczywiście...- odpowiedziałam jąkając się.
-Więc zapraszam do stolika.-powiedział wesoło
Ruszyłam za nim, ledwo idąc. On odsunął dla mnie krzesło, a następnie sam usiadł.
-Przepraszam, że nie powiedziałem Ci wcześniej oo... no wiesz... o tym, że jestem ten Niall z One Direction. nie chciałem Ci o tym powiedzieć, bo na początku chciałem zobaczyć czy nie umówisz się ze mną tylko dla sławy.
-Wiesz Niall... ja sama do końca jeszcze w to nie wierze. Jestem wielką fanką twojego zespołu i jeszcze przed wyjazdem tutaj płakałam ze szczęścia, że będę mieszkać w tym samym kraju co ty, a kiedy w sypialni na łóżku znalazłam bilety na wasz koncert nie wierzyłam w to totalnie. Teraz okazuje się, że rozmawiałam z tobą przez telefon, widziałam Cię wcześniej w realu to, to jest niesamowite! - powiedziałam zwierzając się.
- Trudno mi cokolwiek powiedzieć, bo nie byłem nigdy w podobnej sytuacji. Wiem, że jest to na pewno dla ciebie wielki szok. Zmiana otoczenia, nowi ludzie,a teraz to.
- Uwierz, że na pewno nie umówiłabym się z tobą tylko i wyłącznie dla sławy. Nie należę do takich osób.
-Cieszę się, na swojej drodze spotkałem niestety wiele takich dziewczyn.
-Ja nie będę jedną z nich. - odparłam.
.......................................................
Przepraszam, że jest taki krótki, ale zaraz wyjeżdżam na obóz i nie mam więcej czasu. z tego powodu, następny rozdział będzie dopiero za tydzień. :)
***OCZAMI MELANIE***
Rano, kiedy otworzyłam oczy, od razu przypomniał mi się wczorajszy wieczór i zaczęłam szukać kartki z jego numerem.
Oczywiście! Musiałam ją gdzieś wsadzić lub zgubić po drodze! Przeszukałam cały dom, znalazłam ją po 1 godzinie! Gdzie?
W kurtce! Byłam wkurzona, no ale ważne, że znalazłam ...
Zajrzałam wszędzie, ale nie tam!
-Zadzwonić czy też nie? - biłam się z myślami
-Zadzwonię!- zdecydowałam w końcu.
Dzwoniłam 3 razy, ale lecz odebrał dopiero za tym ostatnim:
-Halo?- usłyszałam głos w słuchawce
-Ymmm... cześć - nie wiedziałam z początku co powiedzieć
-Kto mówi?- chłopak chyba nie wiedział z kim rozmawia
-Wczoraj pomogłeś mi wstać, gdy się przewróciłam, pamietasz?
-Aaa! Tak, już pamiętam. Moje imię to Niall. A ty jak się nazywasz?
-Mam na imię Melanie, ale zastanawia mnie po co dałeś mi swój numer telefonu?
-Wiesz, może to zabrzmi dziwnie, ale śledziłem cię odkąd zobaczyłem Cię na lotnisku. Byłem wtedy.. yy.. wracałem z wakacji z kolegami- chłopak najwyraźniej coś ukrywał
-Ahaa...- odparłam orientując się, że coś kręci.
-Może się gdzieś spotkamy? Jutro wieczorem o 18 w Nado's? To najlepsza restauracja w mieście!
-Hmmm... to dzieje się chyba trochę za szybka. Gadamy ze sobą ledwo 5 minut, a już spotkanie? Sama nie wiem...
-Proszę! Po to idziemy, żeby lepiej się poznać.- nalegał chłopak.
-No dobrze- odpowiedziałam niepewnie .
-Ja stawiam, Paa!
-Do zobaczenia- zakończyłam rozmowę.
Usiadłam i myślałam nad tym jak zrobić na nim dobre pierwsze wrażenie. Po długich namyśleniach stwierdziłam, że najlepiej będę wyglądać w TYM . Mimo, że spotkanie było zaplanowane na jutrzejszy wieczór, ja już planowałam praktycznie wszystko. To szaleństwo! Nie znałam go, a można powiedzieć, że nawet nie widziałam, bo był ubrany w ciemne ubrania, jaki on jest?
No, ale cóż, chyba będzie pierwszą poznaną osobą przeze mnie . tutaj. Mówiłam już o mojej przyjaciółce Alice? Tak, chyba już o niej wspominałam. W każdym razie ona przeprowadziła się do Londynu rok temu. Pomyślałam, że skoro dzisiejszy wieczór mam wolny może tutaj przyjechać. Pokarzę jej mój nowy dom. Tak więc zadzwoniłam do niej i przedstawiłam propozycję. Zgodziła się natychmiast, bo w sumie nie widziałyśmy się już od 3 miesięcy!
-Myślę, że zdążę się do końca rozpakować i ugotować coś szybkiego do wieczora.- pomyślałam -O nie! zaraz przyjedzie ciocia! Zupełnie zapomniałam, że umówiłyśmy się na zakupy. Szybko ubrałam TO i wyszłam przed dom, gdzie stało już auto cioci.
-W samą porę!- pomyślałam głośno.
Weszłam do samochodu i przywitałam się.
-No to jedziemy!- powiedziała z lekkim uśmiechem, który odwzajemniłam.